 | Pisał o nim Norman Davies, udzielił setek wywiadów, w których mówił o Powstaniu Warszawskim i Kedywie. Na zdjęciach z ostatnich lat towarzyszą mu prof. Władysław Bartoszewski i śp. Prezydent Lech Kaczyński. Na innych uwieczniony z Francoisem Mitterrandem nad kanałem Sueskim, na wzgórzach Golan jako oficer łącznikowy przy ONZ. |
Człowiek, którego zna każdy, kto choć trochę interesuje się historią: Stanisław Witold Aronson, na co dzień mieszkaniec Tel Awiwu gościł wczoraj w Czernichowie. Po raz pierwszy w życiu odebrał polski dowód osobisty. Stanisław Witold Aronson urodził się 6 maja 1925 roku w Polsce. Jak pisał Norman Davies, jego życiowe przypadki są tak niezwykłe, że zdają się niemal niemożliwe. Przeżył getto, bohatersko walczył w Powstaniu Warszawskim, uciekł z pociągu jadącego do Treblinki, by walczyć w elitarnym bojowym oddziale Armii Krajowej i Powstaniu Warszawskim. Był żołnierzem zarówno armii Andersa jak i Izraelskich Sił Obronnych. Od kilku dni gości w Polsce. Wczoraj w Czernichowie odebrał swój pierwszy dowód osobisty. - Do tej pory posługiwałem się paszportem. Jako obywatelowi polskiemu bardzo zależało mi na tym dokumencie – opowiadał Stanisław Aronson, znany bardziej pod swym konspiracyjnym pseudonimem „Rysiek”. - Starania o ten dokument trwały wiele lat, jednak dzięki pomocy udały się – nie krył wzruszenia. Rzeczywiście zadanie nie było łatwe. Cóż z tego, że Stanisław Aronson jest znanym człowiekiem, skoro brakuje mu dokumentów z przeszłości. Dzięki pomocy Zofii Knapik, zastępcy kierowniczki Urzędu Stanu Cywilnego w Czernichowie jak i Karola Rostworowskiego z Rybnej, zaprzyjaźnionego z rodziną Aronsonów, wszystko skończyło się dobrze. Trzeba przyznać, że i bohater tej opowieści miał spory swój udział w szczęśliwym zakończeniu. Dotarł do swej metryki, która zachowała się w szkole w Łodzi. Okazało się jednak, że to nie koniec problemów. Nie wiedzieć jakim cudem nazwisko zapisane było przerz „z”, a w świetle prawa wszystko ma być jasne. Aronson to Aronson, a nie Aronzon. I tu nieocenioną pomocą służyła Zofia Knapik, która w pomoc panu Stanisławowi zaangażowała się wspólnie z wójtem Szymonem Łytkiem. Po wyprostowaniu wszystkich nieścisłości i uzupełnieniu stosu dokumentów, w ciągu tygodnia wójt Szymon Łytek wspólnie z pracownikami wydziału ewidencji ludności wystąpił do Warszawy z oficjalnym wnioskiem o wydanie dowodu. - Nie wiem jak dziękować paniom urzędniczkom i wójtowi za pomoc – nie krył wzruszenia Stanisław Aronson. – To dzięki ich staraniom odbieram dokument, który tak wiele dla mnie znaczy. Wspólnie z Karolem Rostworowskim z Rybnej nowy mieszkaniec gminy Czernichów po uroczystości wyruszył w niezwykłą podróż śladami pamięci. Towarzyszy mu w niej ekipa filmowa. Jak mówi, wciąż poszukuje utraconej ojczyzny i dba o pamięć o towarzyszach broni. |